
W poszukiwaniu dobrej pracy często trzeba iść na pewne kompromisy. Jednym z nich jest konieczność dalekich, codziennych dojazdów, np. 50-100 kilometrów od domu. Pomijając kwestię kosztów finansowych, taka formuła pracy nie pozostaje bez wpływu na życie rodzinne. Przykłady kolidowania znajdziesz w naszym poradniku.
Jeśli obecnie to na Tobie ciąży obowiązek zawożenia i odbierania dzieci z przedszkola czy szkoły, to po przyjęciu oferty pracy daleko od domu będzie z tym spory problem. Przykładowo: zaczynasz pracę o godzinie 8 rano, co oznacza, że musisz wyjechać już o 7. Zostaje albo świetlica, albo pomoc partnerki. Tak czy inaczej domowa rutyna będzie musiała się zmienić.
W przypadku pracy, która wymaga codziennych dojazdów zajmujących godzinę i więcej, będzie Ci bardzo trudno realizować się w roli ojca organizującego dzieciom zajęcia dodatkowe. Zapomnij o bezproblemowym zawożeniu pociech i odbieraniu ich po zajęciach – po prostu zabranie Ci na to czasu.
Wyobraź sobie, że kończysz pracę o 16, ale w domu lądujesz dopiero dobrze po 17, mając za sobą kilkadziesiąt czy 100 kilometrów za kółkiem. Zmęczenie będzie w pełni zrozumiałe, ale nie dla dzieci, które przyzwyczaiły się do wspólnego spędzania czasu popołudniami. Pomyśl, czy chcesz im to odbierać w imię robienia kariery czy zarabiania nieco lepszych pieniędzy.
Pracując daleko od domu nie będziesz w stanie szybko zareagować na sytuacje awaryjne. Konieczność odebrania chorego dziecka ze szkoły, wypadek, pęknięta rura w domu – długi dojazd uniemożliwi pilną interwencję. To także solidny argument za tym, aby poważnie zastanowić się nad sensem przyjmowania takiej oferty pracy.